Niklowanie i cynkowanie - Takema
06/05/2008
Od prac wykończeniowych tak naprawdę zależy wygląd całego domu. Przekonałam się o tym w spośób negatywny: wielki, piękny i stylowy dom moich dziadków wygląda jak siedziba podupadłego rodu, ponieważ nikt nie miał przez lata czasu, by wymienić framugi, klamki. Postanowiłam, że dłużej tak być nie może i podczas ostatnich wakacji zabrałam się za ratowanie domu. Na początek, bo tak mi było najłatwiej – przeobraziłam ogród. Wyrugowałam istne dzikie pnącza i chwasty przesłaniające niebo, posiałam grządki kwiatów, przycięłam krzewy, usunęłam suche gałęzie drzew. Dom odmłodniał w oczach. Później wzięłam się za to, co mogłam zrobić sama – pomalowałam wnęki balkonowe i parkan za domem. Z metalowymi elementami nie było jednak tak łatwo. Potrzebny był majster, żeby ocenić, czy konieczne będzie niklowanie albo cynkowanie, albo malowanie proszkowe. Okazało się, że tak – rdza przejadła klamki, zawiasy i uchwyty. Czego nie trzeba było wymieniać, to zostało poddane zabiegom konserwacyjnym, takim jak właśnie niklowanie, cynkowanie i malowanie proszkowe. Majster powiedział, że niklowanie, cynkowanie, malowanie proszkowe to podstawowa „kosmetyka” dla błyszczących elementów, szczególnie zewnętrznych, narażonych na silniejsze zniszczenia. Polecił mi też firme „Takema”.
Dalej przyszedł czas na odnawianie tynków. Okazało się jednak, że uporządkowanie elewacji niemalże wystarczyło, by przywrócic dom do stanu swietności. Żadnych poważniejszych zabiegów ratunkowych ani odmładzających nie trzeba było wykonywać.
Dalej przyszedł czas na odnawianie tynków. Okazało się jednak, że uporządkowanie elewacji niemalże wystarczyło, by przywrócic dom do stanu swietności. Żadnych poważniejszych zabiegów ratunkowych ani odmładzających nie trzeba było wykonywać.





